14. Memoriał Akiby Rubinsteina |
|
Polanica-Zdrój, 5 – 25 sierpnia 1976 |
1975 | 1976 | 1977 |
| am = 9, mm = 7 |
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 0 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | |||||
| 1 | Giennadij Timoszczenko | URS | 2470 | ● | ½ | ½ | ½ | ½ | 1 | 1 | ½ | ½ | ½ | 1 | ½ | ½ | 1 | 1 | 9½ | |
| 2 | mm | Milorad Knežević | YUG | 2460 | ½ | ● | ½ | 1 | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | 1 | 1 | 1 | 9 |
| 3 | am | Jurij Awerbach | URS | 2530 | ½ | ½ | ● | ½ | 0 | ½ | 1 | ½ | 1 | ½ | ½ | 1 | 1 | ½ | 1 | 9 |
| 4 | mm | Włodzimierz Schmidt | 2485 | ½ | 0 | ½ | ● | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | 1 | ½ | 1 | 1 | 1 | 1 | 9 | |
| 5 | am | Miroslav Filip | CSR | 2495 | ½ | ½ | 1 | ½ | ● | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | 1 | 8 |
| 6 | mm | Mihai Șubă | ROM | 2450 | 0 | ½ | ½ | ½ | ½ | ● | 1 | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | 1 | ½ | ½ | 7½ |
| 7 | am | Rainer Knaak | DDR | 2520 | 0 | ½ | 0 | ½ | ½ | 0 | ● | ½ | ½ | 1 | ½ | ½ | 1 | 1 | 1 | 7½ |
| 8 | am | Nino Kirow | BUL | 2485 | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ● | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | 7 |
| 9 | mm | Ljuben Popow | BUL | 2430 | ½ | ½ | 0 | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ● | ½ | 1 | ½ | ½ | ½ | ½ | 7 |
| 10 | mm | Tamaz Giorgadze | URS | 2475 | ½ | ½ | ½ | 0 | ½ | ½ | 0 | ½ | ½ | ● | ½ | ½ | ½ | 1 | 1 | 7 |
| 11 | mm | Laszlo Navarovszky | HUN | 2400 | 0 | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | 0 | ½ | ● | ½ | ½ | ½ | ½ | 6 |
| 12 | Jan Adamski | 2415 | ½ | ½ | 0 | 0 | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ½ | ● | 0 | ½ | 1 | 6 | ||
| 13 | Andrzej Maciejewski | 2355 | ½ | 0 | 0 | 0 | ½ | 0 | 0 | ½ | ½ | ½ | ½ | 1 | ● | ½ | ½ | 5 | ||
| 14 | mm | Zbigniew Doda | 2405 | 0 | 0 | ½ | 0 | ½ | ½ | 0 | ½ | ½ | 0 | ½ | ½ | ½ | ● | 0 | 4 | |
| 15 | mm | Julio Boudy Bueno | CUB | 2395 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | ½ | 0 | ½ | ½ | 0 | ½ | 0 | ½ | 1 | ● | 3½ |
Sędzia główny: Władysław Litmanowicz
Sędziowie asystenci: Kazimierz Kuszewski, Adam Gosek
Dyrektor turnieju: Ryszard Więckowski
Wybrane fragmenty relacji Władysława Litmanowicza („Szachy” 11/1976)
| XIV turniej pamięci A. Rubinsteina rozegrany został w Polanicy-Zdroju w okresie od 6 do 24 sierpnia 1976 r. Turniej toczył się pod znakiem jubileuszowych uroczystości 50-lecia Polskiego Związku Szachowego.
Tegoroczny turniej polanicki różnił się zasadniczo od wszystkich poprzednich. Wiadomo bowiem było, że z uwagi na kończący się trzyletni okres wymagany dla powtórzenia wyniku arcymistrzowskiego, Włodzimierz Schmidt będzie próbować wynik taki uzyskać właśnie w Polanicy. I o ile w latach poprzednich główne pytanie kibiców szachowych brzmiało: kto wygra? o tyle w roku bieżącym sprawą, którą kibice szachowi – nie tylko w Polanicy – najbardziej się interesowali, była kwestia: czy Schmidt wypełni po raz drugi normę arcymistrzowską, czy uzyska 9 punktów? W przeliczeniu na tzw. „plusy” oznaczało to, iż musi wygrać 4 partie, nie ponosząc żadnej porażki. Zadanie to niełatwe, ale przecież i premia nie byle jaka! Zaczęło się wszystko raczej pomyślnie. Na starcie Schmidt uzyskał cenne zwycięstwo nad Giorgadze. To był bardzo wartościowy „plus”. Ale niestety już dwie rundy później Schmidt białymi (!) przegrał z Kneževiciem. Była to porażka bardzo bolesna. Schmidt stracił „dobry kolor”, ponadto zaś przegrał z konkurentem, który walczył nie tylko o tytuł arcymistrzowski, ale o wysokie miejsce w turnieju. Schmidt znalazł się teraz w trudnej sytuacji. Norma bowiem „plus 4” musiała być wykonana na znacznie krótszym dystansie. Jednakże z biegiem rund forma Schmidta zwyżkowała. Na 4 rundy przed końcem miał on już „plus 3” po zwycięstwach nad Maciejewskim, Adamskim i Dodą. Warto nadmienić, że partia z Adamskim miała dość dramatyczny przebieg, była odkładana, a przewaga Schmidta była tak nieznaczna, iż wynik remisowy partii wisiał na włosku. Finisz ułożył się dla Schmidta raczej niepomyślnie. Trudni przeciwnicy i złe kolory: z Timoszczenko i Awerbachem białymi, z Navarovskym i Boudym czarnymi. Oczywiście odwrotny układ kolorów stworzyłby Schmidtowi znacznie większe szanse na upragnione piąte zwycięstwo. Pierwsza próba wygrania partii podjęta była w spotkaniu z Timoszczenko. Jednakże późniejszy zwycięzca turnieju bronił się bardzo dokładnie i partia zakończyła się remisem. Kolejną próbę przedsięwziął Schmidt w pariti z Navarovskym. Węgier nie błyszczał w turnieju, nie uzyskał żadnego zwycięstwa, ale… nie przegrał ani jednej partii białymi. Również i ta próba nie powiodła się. Schmidt uzyskał czarnymi lepsze szanse, ale nie wystarczające do wygranej. W swej przedostatniej partii z Awerbachem – Schmidt wolał nie ryzykować. Kolejny remis. I teraz arcymistrzowski tytuł Schmidta zależał od tego, czy zdoła on pokonać czarnymi outsidera turnieju, sympatycznego Kubańczyka Boudy. Partia ta toczyła się w atmosferze niezwykłego napięcia nerwowego. Boudy przygotował się do niej bardzo starannie. Wybrał jeden z najostrzejszych systemów przeciwko obronie sycylijskiej – wariant Keresa. Wywiązała się ostra, obosieczna gra. Wszystko w zasadzie rozstrzygnęło się w obopólnym niedoczasie. W zamian za jakość Boudy uzyskał groźny atak na czarnego króla. Schmidt bronił się jednak z olimpijskim spokojem. Gdy zaś wymiana hetmanów stała się nieunikniona – Boudy zatrzymał zegar i pogratulował Schmidtowi. Licznie zgromadzona publiczność zgotowała Polakowi parominutową owację. Przebieg turnieju nie był zbyt emocjonujący. Złożyła się na to zbyt wielka liczba remisowych partii (68,6%!). Przeciętnie w czasie jednej rundy z 7 rozgrywanych partii tylko 2 były rezultatywne. Stąd też ukształtowana po pierwszych 6 rundach czołówka nie zmieniła się aż do końca. Początkowo na pierwsze miejsce wysunął się Rumun Šuba, ale po przegranej w 6 rundzie stracił zapał do walki i resztę turnieju rozegrał aż nadto pokojowo. Objąwszy w 6 rundzie prowadzenie Timoszczenko nie oddał go już do końca turnieju. Jego wynik +5=9, bez przegranej mówi sam za siebie. W efekcie – samodzielne zwycięstwo w turnieju, wypełniona norma mistrza międzynarodowego po raz drugi. Timoszczenko wypełnił wprawdzie również normę arcymistrzowską, ale nie mając tytułu mistrza międzynarodowego nie będzie mógł tego faktu wykorzystać w przyszłej swej karierze. Timoszczenko pokazał grę bardzo interesującą, wyśmienite przygotowanie debiutowe, silną wolę walki i zwycięstwa. Po uzyskaniu rezultatu „+5” Timoszczenko wyraźnie zwolnił tempo, wystarczyło mu to bowiem praktycznie do samodzielnego zwycięstwa w turnieju i wypełnienia obu norm międzynarodowych. Arcymistrz J. Awerbach po zeszłorocznym zwycięstwie w XIII memoriale A. Rubinsteina startował jako jeden z głównych faworytów. Nie zawiódł nadziei swych kibiców. Podobnie jak w roku ubiegłym rozpoczął turniej od niepowodzenia. W 2 rundzie, w końcówce skoczkowej z Filipem, mając pionka więcej, przekroczył czas przed wykonaniem ostatniego posunięcia. Szybko jednak odrobił stratę i już po 6 rundzie dzielił drugą pozycję, którą zachował do końca. Swoje mistrzostwo w prowadzeniu gry końcowej Awerbach wykazał w partiach z Filipem i Popowem. Reprezentant Jugosławii Knežević grał w Polanicy po raz pierwszy. Jego debiut był bardzo udany. Podzielił II—IV miejsce oraz podobnie jak Schmidt wypełnił po raz drugi normę arcymistrzowską nie ponosząc w turnieju ani jednej porażki. Arcymistrz Filip, dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata, uczestniczył w Polanicy również jako jeden z głównych faworytów. Jednakże niewielka ilość startów w poważnych turniejach międzynarodowych w ostatnich latach stępiła znacznie jego siłę przebojową. Piąte miejsce, bez przegranej uznać należy w tych warunkach za rezultat całkiem niezły. Z pozostałej grupy zawodników na wyróżnienie zasługuje arcymistrz Knaak. To wyjątkowo interesujący szachista. Gra każdą partię z maksymalnym wysiłkiem – aż do całkowitego wyczerpania możliwości walki. Dlatego też jego partie cieszyły się – obok partii Włodzimierza Schmidta – największym zainteresowaniem publiczności. Jak ocenić występ Polaków w Polanicy? Łączny bilans spotkań Polaków z zawodnikami zagranicznymi wynosi 18:26, tj. około 40%. Na tak niekorzystny rezultat złożyły się przede wszystkim wyniki indywidualne Maciejewskiego i Dody. Obaj byli w złej formie. Maciejewskiego słabą stroną są wciąż jeszcze debiuty, w których z reguły otrzymuje strategicznie przegrane pozycje. Doda grał wyjątkowo źle, nic mu nie „wychodziło”, wybierał dość podejrzane systemy debiutowe. Wydaje się, że i on musi radykalnie zmienić swój repertuar. Jest na to jeszcze czas! Mistrz Adamski grał raczej słabo. Być może zaważyło tu pewne zmęczenie po turnieju PKWN, na które również uskarżali się Giorgadze i Boudy. Kolegium sędziowskie (W.Litmanowicz, K.Kuszewski, A.Gosek) nie miało zbyt trudnego zadania w związku ze sportową postawą zawodników. Sprzyjała zresztą również wspaniała – jak zawsze w Polanicy – atmosfera turniejowa, na którą składają się takie czynniki, jak wyśmienita organizacja turnieju, wzorowe zachowanie się publiczności, popularność i sympatia, jaką zawodnicy cieszą się wśród polanickiego społeczeństwa i kuracjuszy. |