| O ile turniej drużynowy przyniósł nam sukces, o tyle turniej o mistrzostwo świata pań sprawił nam przykrą niespodziankę. Stosunkowo duża ilość zgłoszonych zawodniczek spowodowała zastosowanie fatalnego systemu rozgrywek, która nosi miano Monrada. Zamieszczona tabela nie daje absolutnie żadnego pojęcia o sile gry poszczególnych zawodniczek, co zresztą potwierdza zgodnie prasa całego świata. Powstaje więc pytanie, czy celowym będzie wysyłać nasze zawodniczki, o ile przyszłe turnieje będą odbywać się w podobnych warunkach. Cechą charakterystyczną i dominującą zastosowanego w Sztokholmie systemu rozgrywek jest przypadkowość. Punkty, uzyskane przez zawodniczki z Polski, a to mgr R.Gerleckiej, dr R.Hermanowej po 7, a B.Flerow-Bułhak 6½ mają bezsprzecznie niejednakowy „ciężar gatunkowy”. Ponieważ w zastosowanym systemie nie gra każda z każdą, jedynym kryterium, zdaniem naszym, może być porównanie danych zawodniczek przez ocenę ich przeciwniczek.
Jakkolwiek p. B.Flerow-Bułhak uzyskała 6½ p., to jeśli weźmiemy pod uwagę, że dopuszczona została do gry z pięcioma z sześciu czołowych zawodniczek, to wskazuje, że grała ona w tym turnieju najsilniej i rozpatrując zagadnienie pod tym kątem widzenia, stwierdzić musimy, że zdobyte przez nią 6½ p. mają większą wagę, niż powiedzmy 7 punktów uzyskanych przez p. Gerlecką, która w ogóle nie grała z ośmioma pierwszymi zawodniczkami.
Bezapelacyjne i bez zastrzeżeń zwycięstwo odniosła V.Mencikova, uzyskując 100% i zdobywając puchar lady Hamilton-Russell. Sonia Graf, która zresztą nie wiemy z jakiej racji (jako Niemka) brała udział w tym turnieju, padła zdaje się również ofiarą systemu, gdyż uważamy, że jest drugą z kolei zawodniczką po V.Mencikowej.
Panie, które uzyskały 50%, otrzymały liczne upominki na osłodę zawiedzionych nadziei. |