| Turniej międzystrefowy kobiet (eliminacja Mistrzostw Świata) | |
| Żeleznowodsk (URS), 20 czerwca – 11 lipca 1985 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 0 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | ||||||
| 1 | am | Marta Lityńska | URS | 2210 | ● | 1 | 0 | 1 | ½ | 1 | ½ | ½ | 1 | 1 | ½ | ½ | 1 | ½ | 1 | 1 | 11 |
| 2 | Wu Mingqian | CHN | 2075 | 0 | ● | ½ | 1 | 1 | 1 | 1 | 0 | 0 | 1 | ½ | 1 | ½ | 1 | 1 | 1 | 10½ | |
| 3 | mm | Agnieszka Brustman | 2175 | 1 | ½ | ● | 0 | 0 | ½ | 1 | ½ | 1 | 1 | 0 | 1 | 1 | ½ | 1 | 1 | 10 | |
| 4 | mm | Ludmiła Zajcewa | URS | 2165 | 0 | 0 | 1 | ● | ½ | ½ | ½ | ½ | 1 | 0 | 1 | 1 | 1 | 1 | 1 | 1 | 10 |
| 5 | am | Nona Gaprindaszwili | URS | 2325 | ½ | 0 | 1 | ½ | ● | 0 | 0 | 1 | 1 | ½ | 1 | 1 | ½ | ½ | 1 | 1 | 9½ |
| 6 | Swietłana Matwiejewa | URS | 2125 | 0 | 0 | ½ | ½ | 1 | ● | 1 | ½ | 1 | 1 | ½ | ½ | ½ | 1 | ½ | 1 | 9½ | |
| 7 | am | Nino Gurieli | URS | 2275 | ½ | 0 | 0 | ½ | 1 | 0 | ● | ½ | 0 | 1 | ½ | 1 | 1 | 1 | 1 | 1 | 9 |
| 8 | am | Margareta Mureşan | ROM | 2185 | ½ | 1 | ½ | ½ | 0 | ½ | ½ | ● | 0 | 0 | 1 | ½ | 1 | 1 | ½ | ½ | 8 |
| 9 | Nina Høiberg | DEN | 2145 | 0 | 1 | 0 | 0 | 0 | 0 | 1 | 1 | ● | 0 | 0 | ½ | 1 | 1 | 1 | 1 | 7½ | |
| 10 | mm | Giovanna Arbunic Castro | CHI | 2060 | 0 | 0 | 0 | 1 | ½ | 0 | 0 | 1 | 1 | ● | 1 | ½ | 1 | 0 | ½ | ½ | 7 |
| 11 | mm | Lena Glaz | ISR | 2100 | ½ | ½ | 1 | 0 | 0 | ½ | ½ | 0 | 1 | 0 | ● | 0 | 1 | ½ | 1 | ½ | 7 |
| 12 | am | Mária Ivánka | HUN | 2200 | ½ | 0 | 0 | 0 | 0 | ½ | 0 | ½ | ½ | ½ | 1 | ● | 0 | 0 | 1 | 1 | 5½ |
| 13 | mm | Rohini Khadilkar | IND | 2165 | 0 | ½ | 0 | 0 | ½ | ½ | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 1 | ● | 1 | 1 | ½ | 5 |
| 14 | am | Liu Shilan | CHN | 2160 | ½ | 0 | ½ | 0 | ½ | 0 | 0 | 0 | 0 | 1 | ½ | 1 | 0 | ● | 0 | ½ | 4½ |
| 15 | Julia Lebel-Arias | FRA | 1970 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | ½ | 0 | ½ | 0 | ½ | 0 | 0 | 0 | 1 | ● | ½ | 3 | |
| 16 | mm | Pepita Ferrer Lucas | ESP | 2050 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | ½ | 0 | ½ | ½ | 0 | ½ | ½ | ½ | ● | 3 |
awans do turnieju pretendentek: miejsca 1-3
Sędzia główny: Giennadij Ostaszewski (URS)
Wybrane fragmenty relacji Ryszarda Bernarda („Szachy” 10/1985)
| Miejscem pierwszego z dwóch turniejów międzystrefowych kobiet był Żeleznowodsk – malownicze uzdrowisko na Przedkaukaziu położone niedaleko Piatigorska. Wobec absencji mm Marković i reprezentantki Kanady o trzy premiowane awansem miejsca walczyło 16 zawodniczek. Średni ranking turnieju wynosił 2149 p. (XII kategoria FIDE, norma am = 11 p.). Głównymi faworytkami były: eks-mistrzyni świata Gaprindaszwili i uczestniczki meczów pretendentek w poprzednich cyklach Gurieli, Litynska, Muresan, Liu She Lan, Gospodarze pokładali duże nadzieje również w obecnej mistrzyni ZSRR, 16-letniej Swietłanie Matwiejewej, będącej rewelacją tego sezonu.
Już pierwsze rundy przyniosły wiele niespodzianek i zwiastowały ostrą walkę o czołowe lokaty. Bohaterką startu była mało znana reprezentantka Danii – Hoiberg, która grając bardzo bojowo zdobyła w pierwszych 4 rundach 3½ p. O cały punkt za Dunką były przedstawicielki gospodarzy Gaprindaszwili, Lityńska, Matwiejewa i Zajcewa oraz Muresan i niespodziewanie Arbunic. Szachistki radzieckie grały wiele partii między sobą, stąd mniejsze zdobycze zdobycze punktowe, choć widać było w ich grze pewną nerwowość i niepewność. Brustman rozpoczęła turniej od wejścia w „młynek”, to jest od spotkań z czterema zawodniczkami radzieckimi (numery startowe 10–13): Gurieli, Zajcewa, Lityńska, Gaprindaszwili. Wkrótce okazało się, że w tabeli jest i drugi, mniejszy, choć równie groźny „młynek” (numery 6–8): Wu, Brustman, Matwiejewa… Uzyskany przez Agnieszkę na tym silnym dystansie 50%-owy wynik (dwie wygrane białym kolorem) uznaliśmy za niezły prognostyk. Szczególnie cenne okazało się zwycięstwo nad Lityńską, późniejszą zwyciężczynią turnieju. Następne 4 rundy to energiczny zryw Lityńskiej, Matwiejewej i Muresan, które doganiają liderkę. Hoiberg gra już znacznie mniej pewnie, zwłaszcza po pogromie, jaki jej w V r. sprawiła Agnieszka. Stan tabeli po 8 rundach był następujący: Lityńska 6 p., Matwiejewa, Muresan i Hoiberg po 5½, Brustman 4½. Nasza zawodniczka przez długi czas nie mogła przełamać złej passy czarnego koloru. Do VII r. wygrane białym kolorem niezmiennie przeplatały się z porażkami czarnymi. Doprowadziło to do małego kompleksu. Gdy w VIII r. Muresan w znacznie gorszej pozycji zaproponowała remis, Agnieszce zabrakło odwagi, by tę propozycję odrzucić… Faworytki Gaprindaszwili i Gurieli oraz liczna grupa innych zawodniczek, w której znajdowała się Chinka Wu Mingqian miały w tym momencie zaledwie 4 p. Tylko 3½ p. miała wówczas piąta reprezentantka gospodarzy – Zajcewa… Rundy IX – XII stoją pod znakiem doskonałej gry szachistek radzieckich. Na 20 rozegranych w tym czasie partii nie przegrywają one ani jednej, zwyciężają zaś dziesięciokrotnie. Zdecydowanie prowadzi Lityńska, tuż za nią jest ciągle Matwiejewa. Z czołówki całkowicie odpada Hoiberg doznając 4 kolejnych porażek. Muresan po wejściu w „radziecki młynek” remisuje swoje pojedynki. Dzięki trzem kolejnym zwycięstwom pnie się w górę tabeli Wu Mingqian. Brustman po przerwaniu czarnej passy przechodzi na system „jugosłowiański”: białymi wygrana, czarnymi remis. Gra jednak w tym okresie bardzo ciężko – z dużym trudem remisuje z obydwiema chińskimi szachistkami i szczęśliwie wygrywa w obustronnym niedoczasie z Ivanką. Na trzy rundy przed końcem w walce o awans liczy się już „tylko” 8 zawodniczek: Lityńska 9 p., Matwiejewa 8, Muresan, Wu i Brustman 7½, Gaprindaszwili, Gurieli i Zajcewa 7. Według przewidywań, aby awansować należało uzyskać 10 p. Dzielące VI–VIII miejsca zawodniczki radzieckie musiały więc wygrać wszystkie swoje partie. Pierwsza nie wytrzymała nerwowo Gaprindaszwili. Grając białymi z Khadilkar z trudem uzyskuje remis i jej szanse spadają do minimum. Ważna partia XIII r. Litynska – Muresan po długiej grze kończy się pokojowo. W innym pojedynku na szczycie Matwiejewa przegrywa z Wu. Brustman w tej rundzie gładko wygrywa z Arbunic, co daje awans na II–III miejsce. Również po całym punkcie zdobywają Gurieli i Zajcewa. W przedostatniej rundzie w centrum uwagi są partie Brustman – Matwiejewa i Muresan – Gaprindaszwili. Pierwsza z nich – po uzyskaniu trochę lepszej końcówki przez naszą zawodniczkę – kończy się remisem. Wynik ten przekreśla szanse mistrzyni ZSRR. W drugiej zwycięża Gaprindaszwili, co eliminuje z kolei Rumunkę. Przed ostatnią rundą tylko prowadząca Lityńska (10½ p.) ma już zapewniony awans. Do dwóch pozostałych miejsc pretendują: Wu (9½ p.) oraz Gurieli, Zajcewa i Brustman (po 9). Znajdujące się o ½ p. za tą trójką Gaprindaszwili i Matwiejewa praktycznie już się nie liczą. Losy awansu rozstrzygały się w pojedynkach Ferrer Lucas – Brustman, Gurieli – Wu oraz Zajcewa – Ivanka. Polska zawodniczka wygrywa bez większych problemów. Druga partia kończy się pogromem Gruzinki. Nie marnuje swej szansy Zajcewa pokonując dość pewnie reprezentantkę Węgier. Turniej jest więc zakończony, ale kwestia III miejsca pozostaje nadal niewyjaśniona. |
| Dogrywka | |
Żeleznowodsk (URS), 14 – 22 lipca 1985 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |||||||||||||||
| 1 | mm | Agnieszka Brustman | 2175 | 1 | ½ | 0 | ½ | 0 | 1 | 3 | ||||||||||
| 2 | mm | Ludmiła Zajcewa | URS | 2165 | 0 | ½ | 1 | ½ | 1 | 0 | 3 | |||||||||
| Zgodnie z regulaminem FIDE po dwóch dniach rozpoczął się 6-partiowy baraż Brustman – Zajcewa. Radziecka szachistka jest dla Agnieszki niewygodną przeciwniczką. Przed meczem spotykały się trzykrotnie i tylko raz z trudem nasza mistrzyni zdołała uzyskać remis. Ponadto nie było chyba w historii przypadku, by mecz zawodniczki radzieckiej o jakikolwiek awans zakończył się dla niej niepomyślnie… Dodatkowym psychicznym obciążeniem była świadomość, że na przykład zdobycie IV miejsca w turnieju międzystrefowym uznane byłoby w Polsce za ogromny sukces, ale podzielenie III–IV lokaty i przegranie barażu na pewno wzbudziłoby w kraju duży niedosyt. Pamiętać również należy, że stawką był nie tylko awans, ale i tytuł arcymistrzyni… Dużym natomiast atutem naszej zawodniczki był lepszy wynik z szachistkami, które w Żeleznowodsku uzyskały 50% i więcej punktów. Oznaczało to awans do turnieju pretendentek przy remisowym zakończeniu barażu. Mecz rozpoczął się bardzo pomyślnie:
W drugiej partii postanowiliśmy iść za ciosem. Niestety, wybrany wariant debiutowy okazał się niewypałem i w obronie francuskiej Zajcewa dość szybko przechwyciła inicjatywę. Partia została odłożona w końcówce wieżowej z pionem przewagi u czarnych w pozycji, o której się zwykle mówi, że strona silniejsza ma tyle samo szans na wygraną, co słabsza – na remis… Dogrywka na szczęście skończyła się pomyślnie. Trzecia partia grana była jeszcze przed dogrywką drugiej i być może miało to wpływ na niewykorzystanie możliwości czarnych – partia po błędzie Agnieszki w kluczowym momencie zakończyła się zwycięstwem Rosjanki. Czwarty pojedynek był bez historii. W obronie francuskiej białe w 3. posunięciu zabiły na d5 i po kilkunastu ruchach podpisano remis. Przy stanie 2:2 od piątej partii zaczyna się dreszczowiec. Zajcewa wiedziała, że musi wygrać, gdyż w innym przypadku w ostatnim pojedynku trzeba będzie w ciągu jednego dnia zmieniać repertuar debiutowy. Brustman zgodnie z założeniami grała tę partię aktywnie. W debiucie ofiarowała piona za zatrzymanie białego króla w centrum. Zajcewa broniła się dokładnie, ale inicjatywa czarnych wystarczyła do przejścia do końcówki w różnobarwnymi gońcami, wprawdzie z pionem mniej, ale o całkowicie remisowym charakterze. Dogrywka przebiegała nieciekawie, białe przez ponad 20 posunięć bezskutecznie próbowały coś wycisnąć z remisowej pozycji, jednak po raz pierwszy Agnieszce zabrakło cierpliwości i postanowiła forsować wydarzenia, co skończyło się porażką. Można sobie wyobrazić nastrój przygnębienia, jaki panował w polskim obozie po tej partii. Poszły w kąt remisowe warianty przygotowane zawczasu na ostatnią partię w obronie francuskiej, Caro-Kann i rosyjskiej, bo tak przedstawiał się repertuar Zajcewej czarnymi. Na gwałt trzeba było znaleźć coś ostrego w obronie francuskiej, a ponadto przezwyciężyć psychiczne załamanie zawodniczki. Przed omówieniem przebiegu decydującej partii przypomnieć należy, że był to 21 (!) z kolei pojedynek rozegrany w ciągu jednego zaledwie miesiąca. Obie zawodniczki były już u kresu sił. Stąd też tak liczne w niej błędy i tak dramatyczny przebieg. Po debiucie Agnieszka stanęła obiecująco – król przeciwniczki znalazł się w niebezpieczeństwie. Wystarczyła jednak jedna niedokładność i do głosu dochodzą czarne. Na skrzydle hetmańskim ich inicjatywa prowadzi do dużych zysków materialnych. W dodatku gdzieś od 22. posunięcia Agnieszka gra już na „wiszącej chorągiewce”. Wszystkie szanse wydają się stracone. I wtedy nieoczekiwanie nerwy Zajcewej odmawiają posłuszeństwa. Mając pół godziny czasu do namysłu wdaje się w „blica” i podstawia skoczka. Sytuacja na szachownicy robi się niejasna. Zawodniczka radziecka zdeprymowana takim obrotem rzeczy traci całkowicie głowę. Szereg dalszych słabych z jej strony posunięć i partia w momencie odkładania jest już forsownie wygrana dla Brustman. W dogrywce cudów już na szczęście nie było. Na podstawie opisu ostatniej partii ktoś mógłby pomyśleć, że awans do turnieju pretendentek i tytuł arcymistrzyni przypadły Agnieszce dzięki pewnej dozie szczęścia. Pamiętać jednak należy, że 6 partia miałaby całkowicie inny przebieg, gdyby piąta zakończyła się logicznie… Po piłkarskim meczu na Wembley utarło się w prasie sportowej sformułowanie „zwycięski remis”. Tak chyba należy określić również końcowy wynik tego pełnego dramatyzmu meczu szachowego. Awans Agnieszki Brustman jest bez wątpienia największym indywidualnym sukcesem polskich szachów po wojnie. Do tej pory prym w tej dziedzinie dzierżyły Konarkowska i Radzikowska, które w turniejach międzystrefowych (Suchumi 1964, Ochryda 1971) zajmowały VII–VIII miejsce, wówczas równoznaczne z VIII–IX miejscem na świecie. Wynik Agnieszki jest jak na razie tylko wyrównaniem tych „rekordów”, ale uważam, że w przyszłorocznym turnieju pretendentem nasza zawodniczka wcale nie musi być ostatnia… Nie miejsce i pora na wskazywanie mankamentów w grze nowej arcymistrzyni, ale dwa podstawowe kierunki najbliższej pracy narzucają się same. Pierwszy — to wyeliminowanie niedoczasów. W Żeleznowodsku było ich stanowczo za dużo i choć w ogólnym bilansie przyniosły nawet zdobycze punktowe, to na wyższym szczeblu rozgrywek spowodują na pewno odwrotny skutek. Drugi – to kwestia czarnego koloru. Porównanie wyników w grze białymi (9½ p. z 11) i czarnymi (3½ z 10) jest bardzo wymowne. Chciałbym podkreślić dużą pomoc w przygotowaniu Agnieszki do startu okazaną przez trenera kadry kobiecej Ignacego Nowaka. Wiele wspólnych analiz na zgrupowaniu w Zakopanem okazało się niezwykle przydatnych. Bardzo jesteśmy z Agnieszką wdzięczni tym wszystkim, którzy udostępnili materiały pozwalające dokładnie zapoznać się z repertuarem debiutowym i stylem gry przeciwniczek. Sędzia główny Giennadij Ostaszewski ze swych obowiązków wywiązywał się wzorowo. Organizacja turnieju dość dobra, choć można mieć pewne zastrzeżenia co do strony informacyjnej imprezy. |