Turniej strefowy kobiet Wielkie Tyrnowo 1985

Turniej strefowy kobiet (eliminacja Mistrzostw Świata)
Wielkie Tyrnowo (BUL), 28 marca – 25 kwietnia 1985
1 2 3 4 5 6 7 8 9 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9
1 am Zsuzsa Verőci-Petronić HUN 2280 1 ½ ½ ½ ½ ½ ½ ½ ½ 1 1 1 ½ 1 ½ ½ 1 1 12½
2 mm Agnieszka Brustman 2175 0 ½ 1 1 ½ ½ ½ ½ ½ 1 1 1 ½ ½ 1 ½ 1 1 12½
3 mm Daniela Nuţu ROM 2155 ½ ½ 1 0 ½ 1 0 0 1 1 ½ ½ 1 1 1 ½ ½ 1 11½
4 am Mária Ivánka HUN 2200 ½ 0 0 1 1 ½ 1 ½ ½ ½ 1 ½ ½ 1 ½ ½ 1 1 11½
5 mm Małgorzata Wiese 2160 ½ 0 1 0 1 ½ 0 1 1 1 0 ½ 1 1 ½ 1 ½ ½ 11
6 mm Rumiana Bojadżijewa BUL 2075 ½ ½ ½ 0 0 ½ 0 ½ ½ 1 1 1 1 1 0 1 1 1 11
7 mf Gabriela Olărașu ROM 2105 ½ ½ 0 ½ ½ ½ 0 ½ ½ 1 1 ½ ½ 1 1 ½ 1 ½ 10½
8 am Hanna Ereńska-Radzewska 2195 ½ ½ 1 0 1 1 1 ½ 0 0 0 ½ 1 ½ ½ ½ 1 ½ 10
9 mm Mária Grosch HUN 2150 ½ ½ 1 ½ 0 ½ ½ ½ ½ ½ ½ 1 0 ½ ½ ½ 1 1 10
10 mf Margarita Wojska BUL 2120 ½ ½ 0 ½ 0 ½ ½ 1 ½ 0 1 0 1 1 1 ½ 0 1
11 Cristina Adela Bădulescu ROM 2025 0 0 0 ½ 0 0 0 1 ½ 1 ½ 1 ½ 1 1 1 1 ½
12 am Elisabeta Polihroniade-Rusu ROM 2160 0 0 ½ 0 1 0 0 1 ½ 0 ½ 1 1 1 ½ 1 0 ½
13 mm Ildikó Mádl HUN 2185 0 0 ½ ½ ½ 0 ½ ½ 0 1 0 0 0 ½ ½ 1 1 1
14 Joanna Jagodzińska 2100 ½ ½ 0 ½ 0 0 ½ 0 1 0 ½ 0 1 0 ½ 0 1 1 7
15 mm Pawlina Angełowa BUL 2145 0 ½ 0 0 0 0 0 ½ ½ 0 0 0 ½ 1 1 1 1 1 7
16 mm Květa Eretová CSR 2100 ½ 0 0 ½ ½ 1 0 ½ ½ 0 0 ½ ½ ½ 0 ½ 1 ½ 7
17 mm Stefka Sawowa BUL 2120 ½ ½ ½ ½ 0 0 ½ ½ ½ ½ 0 0 0 1 0 ½ ½ ½
18 Milena Skácelíková CSR 2000 0 0 ½ 0 ½ 0 0 0 0 1 0 1 0 0 0 0 ½ ½ 4
19 Hana Modrová CSR 2035 0 0 0 0 ½ 0 ½ ½ 0 0 ½ ½ 0 0 0 ½ ½ ½ 4

awans do turnieju międzystrefowego: miejsca 1-5

Sędzia główny: Georgi Todorow (BUL)


Wybrane fragmenty relacji Ryszarda Bernarda („Szachy” 7/1985)

Bułgarska Federacja Szachowa podjęła się organizacji turnieju eliminacyjnego kobiet strefy 3. Miejscem rozgrywek było malownicze i zabytkowe miasto Wielkie Tyrnowo. W związku z tradycyjną już rezygnacją z udziału szachistek NRD, o 5 miejsc w turnieju międzystrefowym walczyło 19 zawodniczek. Wśród nich 4 arcymistrzynie i 9 mistrzyń międzynarodowych (średni ranking imprezy 2131 p., normy: am. 13½ p. mm. 9½ p.). Tak długi maraton jest u kobiet zjawiskiem rzadko spotykanym. Fakt ten, w połączeniu z eliminacyjnym charakterem turnieju, pociągał za sobą określone konsekwencje. O sukcesie, prócz czysto szachowych umiejętności, w znacznym stopniu decydowały: dobra kondycja, odpowiednie rozłożenie sił i mocny system nerwowy. Z uwagi na nieparzystą liczbę uczestniczek przy opisie przebiegu walki operował będę zdobytymi plusami, co daje lepszy obraz sytuacji w tabeli. Dodam tu, że przedturniejowe prognozy i matematyczne wyliczenia gwarantowały awans zawodniczkom, które na mecie uzyskają +5 (11½ p.). Końcowa tabela całkowicie potwierdziła słuszność tych przewidywań.

Rundy I–V

Doskonale wystartowały Ereńska i Brustman, które już po V r. osiągnęły +4 obejmując prowadzenie. Dobry początek miały również Nutu i Bojadżijewa (+3) oraz Veröci (+2). Za udany może uważać start debiutantka Jagodzińska, dzieląca po pięciu grach miejsce z Polihroniade i Grosch (wszystkie +1). Słabo natomiast w tym okresie grały Wiese i, co jest największą niespodzianką, Ivanka (obie —2). Początek przyniósł kilka dobrych partii, głównie w wykonaniu Polek:

Rundy VI–X

W tabeli następują pewne przetasowania. Brustman po serii remisów wygrywa w X r. z Eretovą i wychodzi na +5. Tyle samo plusów uzyskuje Bojadżijewa, która porażkę z Wiese odbija sobie trzema kolejnymi zwycięstwami. Ereńska utrzymuje +4, przeplatając w tabeli zera z jedynkami. Punkt mniej, po +2, mają Nutu (uzyskuje w VI r. czwarty plus, lecz później przegrywa z Grosch i Ereńską), Veröci (po serii częściowo pechowych, częściowo szczęśliwych remisów), Grosch i… Ivanka (zdobywa 4½ p. z 5!). Coraz lepiej gra Wiese, wychodząc na +1; nie wiedzie się niestety zagrypionej Jagodzińskiej, która ponosi aż 4 porażki z rzędu. Po zwycięstwach w VI i VII r. 3 plusy ma Poliharoniade, ale VIII r. partia przynosi jej dotkliwe niepowodzenie, które do tego stopnia wytrąciło ją z równowagi, że przegrała trzy (!) kolejne pojedynki i nie odegrała już w turnieju większej roli. Oto ciekawsza partia z tych rund:

Rundy XI–XIV

Ten etap turnieju nie był specjalnie pomyślny dla naszych pań. Brustman przegrywa z Veröci i remisując pozostałe partie spada na +4. Ereńska i Wiese nie powiększają „plusowego” stanu posiadania. Jedynie Jagodzińska przełamuje swój kryzys, zdobywając 3 p. z 4. Tymczasem rywalki nie próżnują: Veröci odżywa po partii z Agnieszką i zaczyna serię zwycięstw, Bojadżijewa przegrywa wprawdzie z Ivanką, ale potem łatwo pokonuje Sawową i utrzymuje +5. Nutu, po szczęśliwej wygranej w XI rundzie z Modrovą, w następnych partiach pokonuje Badulescu i Angełową. Sytuacja w tabeli po XIV r. była bardzo złożona. Prowadziły Nutu, Veröci i Bojadżijewa +5 przed Brustman, Ereńską i Ivanką +4 (ta ostatnia grała w środku turnieju imponująco: na przestrzeni rund VI–XII zdobyła aż 6½ p.). W dalszej kolejności były: Grosch +3, Wojska i Olarasu +2, Badulescu, Wiese +1. Było jasne, że o wszystkim zadecyduje finisz. Aż 11 zawodniczek miało więc jeszcze szanse awansu, choć tych z +1 w rachubę raczej poważnie nie brano…

Rundy XV—XVIII

Świetnie finiszują Brustman (3½ p. z 4) Veröci i Wiese (3 p. z 4). Swój dorobek utrzymuje Nutu, piąty plus zdobywa Ivanka. Dramat przeżywa Ereńska: nie wygrywa białymi z Modrovą, a w następnych dwóch partiach doznaje porażek. Będąc przez cały czas w czołówce, tuż przed metą traci wszystkie swoje szanse. Równie nieudanie ostatnie rundy rozgrywają Wojska i Jagodzińska. Dla Bojadżijewej pechowa była partia z Eretovą, w której najpierw wypuściła wygraną, a później remis… W ogóle, w tych ostatnich rundach widać było wyraźne zmęczenie większości zawodniczek. Stąd też liczne niedoczasy i przeoczenia. Oto próbka gry Wiese na finiszu:

Runda XIX

Stan tabeli przed ostatnią rundą: 1–2. Veröci, Brustman po 12 p., 3–4. Nutu, Ivanka po 11, 5. Bojadżijewa 10½, 6–8. Grosch, Wiese i Olarasu po 10 p. Liderki miały już awans zapewniony, również Nutu i Ivanka zagwarantowały sobie miejsce w „piątce” szybko remisując swoje pojedynki. Losy piątego miejsca rozstrzygały się natomiast w partiach Bojadżijewa – Brustman, Olarasu – Wojska i Wiese – Grosch. Pierwsze dwie zakończyły się remisami, natomiast Wiese nie zmarnowała szansy i pewnie pokonała rywalkę, doprowadzając do dogrywki.

Podsumowanie

Po raz pierwszy w historii polskich szachów, w turniejach międzystrefowych na Kubie i w ZSRR wystąpią dwie nasze reprezentantki. Jest to na pewno duży sukces. Kilka słów oceny występu naszych pań. Brustman była w doskonałej formie i dzieląc pierwsze miejsce osiągnęła chyba największy sukces w swej dotychczasowej karierze. Do normy arcymistrzowskiej zabrakło tylko jednego punktu, co uwzględniając wielorundowość turnieju na pewno nie jest wiele. Wynik Wiese jest ogromną i przyjemną niespodzianką. Swoje duże możliwości pokazała zwłaszcza w drugiej połowie turnieju. Podobnie jak u Brustman, jej żywiołem są ostre, bogate w możliwości taktyczne pozycje, które rozgrywa z wielką fantazją wspomaganą zarówno przez intuicję, jak też dobrą technikę liczenia wariantów. Przyczyn finiszowego niepowodzenia Ereńskiej-Radzewskiej należy chyba szukać w nie najlepszym rozłożeniu sił w tak długim turnieju. Nasza arcymistrzyni od samego początku każdą partię traktowała jednakowo pryncypialnie, a jej głęboko strategiczny styl gry powodował przy tym często odkładanie gier, co było na pewno dodatkowym obciążeniem. Sądzę, że 2–3 szybkie remisy gdzieś w połowie dystansu pozwoliłyby zachować więcej sił na rozstrzygające, ostatnie rundy. Czasami praktycyzm musi brać górę nad stronę twórczą. Wyniku Jagodzińskiej nie można uważać za zły, biorąc pod uwagę jej kłopoty ze zdrowiem oraz fakt, że był to debiut w turnieju tej rangi.

Ogólnie rzecz biorąc, Polki zaprezentowały się bardzo dobrze. Świadczy o tym kolejność w nieoficjalnej punktacji drużynowej (pamiętać należy, że ekipy wystąpiły w olimpijskich lub bardzo do nich zbliżonych składach): Węgry 41½, Polska 40½, Rumunia 40, Bułgaria 34. Niewątpliwie największe rozczarowanie sprawiły wicemistrzynie olimpijskie, z których żadna nie zdołała się przedrzeć do turnieju międzystrefowego.

Organizacja turnieju bardzo dobra. Małym mankamentem była tylko dość duża odległość z hotelu do sali gry. Sportowa postawa zawodniczek spowodowała, że sędzia główny Georgi Todorow nie miał zbyt wiele pracy, a jury d’appel było w ogóle bezrobotne. Naszą ekipą troskliwie opiekował się p. Weis – prezes Polonii bułgarskiej, który uprzyjemniał nam wolne chwile (wycieczki, spotkania z rodakami itd.).

Sekundantami polskich zawodniczek byli J. Pokojowczyk, I. Nowak, W. Jagodziński i autor relacji. A propos sekundantów. PZSzach zaplanował na turniej strefowy udział 4 zawodniczek i tylko 2 trenerów. W ostatniej chwili uzgodniono wprawdzie wyjazd również Pokojowczyka i Jagodzińskiego na koszt federacji bułgarskiej (w ramach wymiany), ale mieli oni znacznie gorsze warunki bytowe od trenerów delegowanych i opłacanych przez Związek. Rozumiem konieczność oszczędności, ale chyba nie na turnieju uważanym przez PZSzach za najważniejszą imprezę roku…


Dogrywka turnieju strefowego
Sofia (BUL), 28 – 30 kwietnia 1985
1 2 3 4
1 mm Małgorzata Wiese 2160 1 ½ 1
2 mm Rumiana Bojadżijewa BUL 2075 0 ½ 0 ½
Mecz został rozegrany kilka dni po zakończeniu turnieju. Miał on składać się z 4 partii, w przypadku remisu awansowała Wiese. Nasza mistrzyni była faworytką i to nie tylko z uwagi na remis „for”. Wskazywała na to znacznie lepsza od rywalki gra na finiszu, a ponadto łatwość, z jaką Małgosia radziła sobie z reprezentantkami Bułgarii. Proszę spojrzeć na tabelę – mecz ze srebrną drużyną z Olimpiady w Salonikach Wiese wygrała 4 : 0! Rzeczywistość potwierdziła te oczekiwania. Na rozstrzygnięcie nie było potrzeba nawet 4 partii. Wiese wygrała białymi 1 i 3 pojedynek, drugi zakończył się remisem. Ogólny wynik meczu 2½ : ½ dla naszej zawodniczki.


Strony internetowe