| Turniej pretendentek (eliminacja Mistrzostw Świata) | |
| Malmö (SWE), 1 – 23 lutego 1986 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | ||||||||||||||
| 1 | am | Jelena Achmyłowska | URS | 2305 | ● | 0 | ½ | ½ | 0 | 1 | ½ | 1 | ½ | 1 | ½ | 1 | 1 | 1 | 1 | 9½ | |
| 2 | am | Nana Aleksandrija | URS | 2310 | 1 | ½ | ● | 0 | 1 | 1 | 0 | 0 | 1 | ½ | 1 | 0 | 1 | 1 | 1 | 9 | |
| 3 | am | Marta Lityńska | URS | 2275 | ½ | 1 | 1 | 0 | ● | 1 | 0 | 1 | 0 | 1 | 0 | ½ | 0 | 1 | 1 | 8 | |
| 4 | am | Pia Cramling | SWE | 2400 | 0 | ½ | 0 | 1 | 0 | 1 | ● | 1 | 1 | ½ | 0 | 1 | ½ | 0 | ½ | 7 | |
| 5 | am | Lidia Siemionowa | URS | 2260 | 0 | ½ | 1 | 0 | 0 | 1 | 0 | 0 | ● | 1 | ½ | ½ | 1 | 1 | ½ | 7 | |
| 6 | am | Agnieszka Brustman | 2220 | 0 | ½ | ½ | 0 | 0 | 1 | ½ | 1 | 0 | ½ | ● | 0 | 1 | ½ | 1 | 6½ | ||
| 7 | am | Irina Lewitina | URS | 2340 | 0 | 0 | 1 | 0 | ½ | 1 | 0 | ½ | ½ | 0 | 1 | 0 | ● | 1 | ½ | 6 | |
| 8 | am | Wu Mingqian | CHN | 2145 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 1 | ½ | 0 | ½ | ½ | 0 | 0 | ½ | ● | 3 | |
awans do meczu o mistrzostwo świata: miejsce 1
Sędzia główny: Sergiu Samarian (FRG)
Wybrane fragmenty relacji Ryszarda Bernarda („Szachy” 5/1986)
| Skrócenie do dwóch lat cyklu rozgrywek o mistrzostwo świata spowodowało również pewne zmiany systemu eliminacji na najwyższym szczeblu. Osiem pretendentek (po trzy z turniejów międzystrefowych w Żeleznowodsku i Hawanie oraz dwie finalistki z poprzedniego cyklu) miało wyłonić najlepszą w dwukołowym turnieju, a nie, jak dotychczas, w meczach. W związku z awansem do tego grona Cramling, organizacji imprezy podjął się Szwedzki Związek Szachowy. Na miejsce rozgrywek wybrano Malmö, rundy toczyły się w pięknej sali miejskiego ratusza. Średni ranking zawodniczek był bardzo wysoki (2282 p.), co dało turniej aż XVIII kat. — chyba najwyższej w historii kobiecych szachów. Zwyciężczyni turnieju spotka się z Mają Cziburdanidze w meczu o mistrzostwo świata, drugie miejsce dawało prawo gry w przyszłym turnieju pretendentek bez eliminacji. Na całą ósemkę czekały ponadto nagrody pieniężne (6000, 3500, 3000, 2500, 2000, 1500, 1000 i 500 franków szwajcarskich).
W przedturniejowych prognozach faworytkami były Lewitina, Aleksandrija i Cramling. Szwedzi oczywiście bardzo liczyli na swoją arcymistrzynię, na plakacie reklamującym zawody nazwisko Cramling wydrukowane było pięciokrotnie większymi czcionkami od pozostałych zawodniczek… Końcowe wyniki wskazują, że w szachach, jak i w meteorologii, trudno o trafne prognozy. Pierwsze trzy rundy to popis Lityńskiej. Ta najstarsza obok Aleksandriji zawodniczka (obie 36 lat) zaskoczyła wszystkich wygrywając trzy pojedynki z rzędu, przy czym ani razu nie była zmuszona nawet do odłożenia partii. Punkt mniej zdobywa Achmyłowska. Faworytki rozpoczęły bardzo słabo – Lewitina po trzech rundach ma 1½ p., Aleksandrija 1 p. (dwie porażki na starcie), Cramling zamyka tabelę z dorobkiem ½ p. Sympatyczna Szwedka wyraźnie nie wytrzymuje napięcia. Gra bardzo ciężko, niepewnie i wpada w olbrzymie niedoczasy. Nie najlepiej gra też Brustman. Na jej koncie są dwa remisy (z Wu i Cramling) przy jednej porażce. Lityńska kontynuuje dobrą passę: remisuje oraz wygrywa dwie następne partie i po VI rundach prowadzi dość zdecydowanie (5½ p.!). Nawiązać z nią walkę próbuje jedynie Achmyłowska, mająca cały czas punkt mniej od liderki. Dalej, również w odstępie jednego punktu, są Lewitina i Siemionowa. Aleksandrija z 3 p. zajmuje samodzielne piąte miejsce. Głęboki kryzys przechodzi Brustman – przegrywa trzy kolejne partie z zawodniczkami radzieckimi – praktycznie wszystkie bez walki. Przeciwniczki nie wdają się w spory teoretyczne, wybierają raczej pasywne ale solidne pozycje, z którymi Agnieszka nie może sobie poradzić. Efektem jest bezplanowa gra i niedoczasy, rozgrywane zresztą przez polską arcymistrzynię fatalnie. Z 1 p. zajmuje ostatnie miejsce. Harmonogram turnieju był następujący: trzy rundy, dzień dogrywek, trzy rundy, dzień dogrywek, dzień wolny itd. Zawodniczki nie mające po VI rundzie odłożonych partii (jak np. Brustman) miały więc dwa dni wypoczynku. Ekipa polska wykorzystała je w całości na odnowę psychiczną zawodniczki. Żywo interesujący się turniejem Konsul Generalny PRL w Malmö p. Mieczysław Hara zorganizował wycieczkę do Ystad, następnego zaś dnia pojechaliśmy zwiedzić Lund. Oderwanie się od szachowych problemów bardzo korzystnie wpłynęło na dalszą grę Agnieszki. W VII rundzie nasza arcymistrzyni po raz pierwszy nie wpadła w niedoczas, a do zwycięstwa nad Aleksandriją zabrakło trochę szczęścia. Kończąca pierwsze koło VII runda była symptomem pewnych zmian w układzie sił. „Obudziła” się również Cramling wygrywając z Siemionową. W grze Lityńskiej widać było pierwsze objawy zmęczenia – z trudem remisuje białymi z Lewitiną. Pewnie zwycięża Achmyłowska, zbliżając się do liderki na pół punktu. Rundy VIII–X przynoszą zmianę liderki. Lityńska przechodzi wyraźny kryzys i przegrywa trzy kolejne pojedynki. Achmyłowska zdobywa w tym czasie 2 p. i wychodzi zdecydowanie na czoło. Aleksandrija rusza za nimi w pościg. Sytuacja w górnej połowie tabeli jest następująca: Achmyłowska 7½ (z 10), Lityńska, Aleksandrija 6, Siemionowa 5½. Bohaterką nr 1 tych rund jest jednak inna zawodniczka – Agnieszka Brustman. Grając z partii na partię coraz lepiej zdobywa trzy kolejne punkty! W tabeli przesuwa się na 5–6 miejsce. Pewna pozycja Achmyłowskiej uległa zachwianiu w XI r. po porażce z Lityńską. Wygrywa Aleksandrija i liderka ma już za plecami, w odstępie pół punktu, dwie rywalki. Nasza zawodniczka remisuje w tej rundzie z Siemionową po grze o bardzo zmiennym przebiegu. W XII r. Achmyłowska z trudem remisuje po długiej grze z Siemionową. Pozwala to Lityńskiej (szybkie zwycięstwo nad Wu) zrównać się z rywalką. Traci dystans Aleksandrija po porażce z Cramling. Przecenia swoje szanse Lewitina, przegrywając remisową pozycję z Brustman. Po tej wygranej Agnieszka wysuwa się w tabeli na 5 miejsce. W przedostatniej rundzie największe zainteresowanie wzbudzają partie Achmyłowska – Brustman i Lityńska – Cramling. Pierwsza z nich po bojowym przebiegu kończy się remisem, Litynska zaś nie wytrzymuje napięcia i zostaje rozgromiona. Po zwycięstwie Aleksandriji nad Lewitiną czołówka turnieju na krok przed metą wygląda następująco: Achmyłowska 8½ p., Litynska i Aleksandrija po 8. Ostatnia runda wbrew oczekiwaniom nie przyniosła wiele emocji. Stało się tak z „winy” Achmyłowskiej, która bez specjalnych trudności pokonała Wu. Drugie miejsce zajęła Aleksandrija wygrywając czarnymi z Brustman. Niestety, tę ważną partię Polka rozegrała słabo, szybko wpadając w duży niedoczas w równej końcówce. Porażka przy jednoczesnym zwycięstwie Cramling nad Siemionową zepchnęła naszą zawodniczkę na 6 pozycję. Brustman niezwykle starannie przygotowywała się do najważniejszej w swej karierze imprezy. PZSzach nie szczędził środków, by zapewnić zawodniczce jak najlepszą pomoc trenerską. Na specjalnym dwutygodniowym zgrupowaniu w Zakopanem, w roli konsultantów wystąpili czołowi polscy szachiści: Wł. Schmidt, I. Nowak, P. Stempin, J. Bielczyk, K. Pańczyk. Jakie były przyczyny słabego startu? Zawodniczka czuła się dobrze (dziwna sprawa, ale kłopoty ze zdrowiem wystąpiły dopiero w drugiej połowie turnieju, a mimo to Agnieszka grała wówczas świetnie), ale gra jej wyraźnie nie „kleiła” się. Sądzę, że wpłynęło na to kilka czynników: trema związana z debiutem w tak silnym turnieju, ogromne poczucie odpowiedzialności za wynik, niepewność co do własnych możliwości. Pewien wpływ miały również czynniki aklimatyzacyjne związane ze swoistym mikroklimatem Malmö. Pierwsze zwycięstwo przełamało te wszystkie bariery i w drugiej połowie Brustman zademonstrowała pełnię swych możliwości, będąc o włos od wygrania rewanżowego koła. Pozostaje tylko snuć rozważania, co byłoby, gdyby Agnieszka zdołała rozegrać pierwszą połowę turnieju tak samo silnie jak drugą… Pamiętać należy, że większość zawodniczek wykazała podobną zmienność formy – niestabilność cechowała również Aleksandriję, Lityńską, Cramling, Lewitinę. W porównaniu z turniejem międzystrefowym Agnieszka znacznie lepiej grała czarnymi (+1=5–1), nie udało się jednak wyeliminować niedoczasów, które w dalszym ciągu są podstawowym mankamentem jej gry. Szóste miejsce w turnieju pretendentek, a więc siódme na świecie, jest na pewno dobrym wynikiem. W powojennej historii polskich szachów nikt jeszcze w światowej hierarchii nie był tak wysoko sklasyfikowany. Ważnym dla Brustman psychologicznym efektem turnieju jest to, iż uwierzyła, że z zawodniczkami radzieckimi też można wygrać… Agnieszka ma dopiero 23 lata. Tylko Cramling jest od niej młodsza. Sądzę, że nabyte w Malmö doświadczenie procentować będzie w przyszłych cyklach o mistrzostwo świata. Mimo braku doświadczenia i dużych kłopotów finansowych Szwedzi bardzo dobrze wywiązali się z organizacji turnieju: dobry hotel, piękna sala gry, troska o zawodniczki, ładnie i szybko wydawany biuletyn. Pewnymi mankamentami były natomiast duża odległość sali gry od hotelu (zawodniczki dowożono autokarem) i mała ilość widzów na rundach. Na niską frekwencję kibiców znaczny wpływ miały wysokie ceny wstępu (do 30 koron). W przygotowaniach do partii naszej arcymistrzyni niżej podpisanemu wydatnie pomagał mf J. Gralka. Kierownikiem polskiej ekipy był A. Filipowicz, bardzo pomocny również i przy rozwiązywaniu szachowych problemów. |